Posted in Psychologia Świadomość

Szum informacyjny a decyzyjność

Szum informacyjny a decyzyjność Posted on 6 sierpnia 2018

Tak sobie myślę ostatnio, że decyzyjność ma wiele wspólnego z kreatywnością. I jedno, i drugie potrzebuje koncentracji oraz w miarę „czystego umysłu” do tego by zaistnieć w naszych głowach. I jednemu, i drugiemu przeszkadza chaos oraz nadmiar informacji. Ten tak zwany szum informacyjny wcale nie robi nam dobrze na dłuższą metę…

Pewnie zaraz ktoś powie, że przecież na nowojorskiej giełdzie nie ma chwili, żeby usiąść i spokojnie pomyśleć, a wszystko odbywa się w tempie wysoce zawrotnym. Ktoś inny zaś poda przykład osoby, która podejmuje decyzje szybko praktycznie się nad nimi nie zastanawiając. Jak lekarz ratujący zapamiętale pacjenta, nawet wówczas gdy mówią do niego jednocześnie trzy pielęgniarki (ech, te amerykańskie seriale…). Da się? Da się. Bynajmniej tego nie neguję. Są ludzie, którzy zasuwają w powietrzu ponad 300 kmph. Też się da – tylko czy każdy tak potrafi?

Poziom umiejętności

Niektórzy z nas nie mają problemu z przesianiem danych, które zewsząd do nich docierają. Nawykowo wyłuskują tylko te najbardziej potrzebne. Według mnie świadczy to tylko o tym, że można to wyćwiczyć jak każdą umiejętność. Efekt końcowy może być zależy w pewnym stopniu od predyspozycji, ale na bank nie jest tak, że niektórzy z nas się z tym rodzą a inni nie.

Jeśli nie jesteś guru od podejmowania decyzji, to wiedz że szum informacyjny może mieć wpływ na to jak szybko i jak efektywnie decydujesz. Przeciętnemu zjadaczowi chleba, takiemu niezaprawionemu w bojach na nowojorskiej giełdzie, nadmiar danych zdecydowanie bardziej przeszkadza niż pomaga. Rozprasza i odwraca uwagę, a tym samym zmniejsza też ilość mocy operacyjnej, jaką możemy w decyzyjność wpakować. Próbowałeś kiedyś podjąć decyzję, gdy ktoś do ciebie mówił? No to właśnie o to chodzi. Niby się nie skupiamy, ale jednak coś tam skrawkowego dociera i przeszkadza. Spowalnia, albo drażni. W efekcie tego drugiego, żeby mieć już całość za sobą wybieramy pierwszą z brzegu opcję, zamiast się odciąć i dać sobie chwilę na przemyślenie tematu.

Analysis paralysis

Przeciwieństwem zbyt szybkiego wyboru jest zbyt długie analizowanie tematu, po to by rozpatrzeć wszystkie możliwe opcje i przeprocesować wszystkie dane. Oczywiście wszystkiego się nie da ani przeanalizować, ani przewidzieć więc samo próbowanie oddala nas od podjęcia decyzji zamiast do niej przybliżać. Analysis paralisys jest chyba już powszechnie znanym zjawiskiem. Jest to kolejny efekt nadmiaru informacji. Może mniej oczywisty bo jednocześnie związany z perfekcjonizmem, ale jednak. I tu znów kłaniają się cechy wspólne z kreatywnością, której ani nadmiar opcji ani perfekcjonizm dobrze nie robią.

Zawsze gdy czytam o analysis paralysis to nasuwa mi się pytanie „ile informacji potrzebujesz i ile opcji musisz rozważyć by wiedzieć, że podejmujesz dobrą decyzję?” To pytanie z gatunku „co musi się wydarzyć, żebyś czuł, że jesteś szczęśliwy”. Co musi się stać, żebyś wreszcie przestał ku czemuś podążać i przyjął, że może już to masz?

Akuratność

Lubię to słowo. Moi dziadkowie go używali. Na przykład w stosunku do osoby, mówiąc że ktoś jest „akuratny” czyli dokładny, skrupulatny, porządny… Takie powinny być nasze dane wejściowe.

Do podejmowania decyzji jest nam potrzebna właśnie akuratna ilość informacji. Odpowiednia. Nie za mała, nie za duża. I przede wszystkim – na temat. Tak samo źle będzie działać nadmiar niezwiązanych tematycznie z naszą decyzją danych, jak i nadmiar tych powiązanych. Tak samo jak do namalowania obrazu nie potrzebujesz najpierw obejrzeć wszystkiego, co zostało stworzone i przeczytać całej historii koloru. Jednak warto zobaczyć choć kilka dzieł innych osób, by nazbierać trochę inspiracji. Znów się kłania kreatywność.

Niestety, słowo „akuratnie” nie ma nic wspólnego z wartością liczbową. Nie jest to 10, ani 250… Akuratnie oznacza mniej więcej tyle, ile sam zadecydujesz. Dla mnie jest to:

  • czas, jaki sobie wyznaczam na podjęcie decyzji
  • maksymalnie 5 źródeł danych, w tym opinii innych osób (przy czym wpisy na temat danego produktu na jednym portalu typu opineo traktuję jako jedno źródło)

5 to taka liczba, która mnie jeszcze nie przytłacza, a która już daje mi jako takie rozeznanie w temacie. Jednak to tylko od ciebie zależy, jaką definicję akuratności przyjmiesz. I z jaką będziesz się czuć dobrze.

Emocje

Pamiętaj też, że każda informacja która do nas trafia ma na nas jakiś wpływ. Niektóre nas bawią, inne smucą, jeszcze inne złoszczą, ale każda wywołuje jakieś emocje. Oczywiście emocje nie są złe. Jednak jeśli potrzebujesz podjąć decyzję na jakiś temat, to dobrze by było, gdyby Twoja głowa nie była w danym momencie składowiskiem totalnie randomowych odczuć. Na dodatek niepowiązanych z Twoją osobą. Możesz nawet nie zdawać sobie sprawy, że na decyzję jaką podjąłeś miał wpływ Twój chwilowy nastrój. Dowiedziałeś się, że w Azji znów była powódź i świat wydał ci się smutnym miejscem? Nie jest prosto odciąć się od swoich reakcji z sekundy na sekundę. Tak więc możliwe, że twoja decyzja będzie mniej ambitna i bardziej stonowana jeśli podejmiesz ją w chwili, gdy dopadł cię (zupełnie niepotrzebnie) lekki nawet smutek.

Źródłem takich „emocjonujących” wiadomości może być fb, czy inne social media, mogą być wiadomości… a czasem nawet pogawędka ze znajomymi. Jeśli więc planujesz jakąś większą decyzję, to spróbuj się odciąć od wszelkich njusów. A tym, które już do ciebie dotarły, daj chwilę na to by emocje związane z nimi wygasły.

Decyzyjność to sztuka. Sztuka podejmowania decyzji nie tylko odpowiednich, ale też w zgodzie z nami samymi. A szum informacyjny nie sprzyja temu, by te własne potrzeby usłyszeć. Im dłużej ćwiczysz i im więcej wiesz o sobie, tym będzie Ci łatwiej – tak jak tym maklerom z początku wpisu. Jeśli jednak dopiero uczysz się, co tobie pasuje a co nie, to nie dokładaj sobie do tego biegu płotków, bo możesz się na pierwszym wyłożyć tak pokazowo, że po prostu dalszego biegu ci się odechce. Więc dbaj o siebie i odcinaj niepotrzebne informacje.