Posted in Praca

Szkolenia niezgody

Szkolenia niezgody Posted on 15 kwietnia 2018

To jest dopiero ciekawy temat. Bo czy można pogodzić (pozornie) sprzeczne interesy? Pogodzić zysk i zmniejszanie kosztów z inwestycją i oczekiwaniami pracowników? Uczenie ludzi jest inwestycją z działu tych niepewnych. Po pierwsze, nie ma pewności że się faktycznie nauczą. Po drugie, nie ma gwarancji że ci świeżo wyuczeni pracownicy nie odejdą. Po trzecie, jak wiele inwestycji i tę trzeba poczynić w odpowiednim momencie. Szkolenie pracowników po czasie, czyli na przykład gdy dana technologia już dawno jest rozwijana przez konkurencję, to jak musztarda po obiedzie. A przecież nie o to w inwestowaniu chodzi.

Zawsze jednak mnie zastanawia, dlaczego nawet tym, którzy biznes i inwestowanie mają w mały palcu, gdy przychodzi do odpowiedniego zrozumienia szkolenia własnych pracowników, nagle włącza się zupełnie inny sposób myślenia. Nie szkoli się w końcu ludzi tylko dla ich widzimisie, ani nie jest to z ich strony oczekiwanie na wyrost. Praca to układ, to wymiana usług – szkolenia to element wspomagający tę wymianę. Tak więc oczekiwanie szkoleń to dość racjonalne podejście. Nie tylko jako wymaganie nadania kierunku w jakim praca ma zmierzać, ale też po to by tę pracę przyspieszyć. W końcu można wynajdować koło na nowo – tylko po co? Na dodatek, praca to dla większości z nas właśnie to miejsce, gdzie najmocniej chcemy się rozwijać…

Nie będzie dziś jednak tylko o pracodawcach – obu stronom dostanie się w tym temacie po równo. Obie strony mają sporo za uszami.

Wspólny cel

Tak więc czy te dwa podejścia – oczekiwanie i oszczędzanie – da się ze sobą połączyć? Czy ktoś musi się zmienić i z czegoś zrezygnować? A może powinniśmy pójść na kompromis, czyli wykorzystać tę opcję gdzie żadna ze stron nie jest w pełni zadowolona?

Według mnie, jednego elementu brakuje na tym obrazku by puzzle zaczęły do siebie pasować, a mianowicie wspólnego celu. Pracownik ma bowiem swój, czasem tylko podciąga go pod cel pracodawcy. Czasem bardzo nagina rzeczywistość. Czasem chce się zwyczajnie rozwijać, czasem chce się nauczyć czegoś nowego, a czasem po prostu chce dopieścić CV na koszt kogoś innego. Pracodawca zaś ma swoje priorytety – czy to finansowe, czy związane z wizją rozwoju. Tak więc jedyny sposób by sprawić, by żaden z nich nie chciał wykorzystać drugiego, oraz by pracownik prosił o te szkolenia, z których też pracodawca będzie miał zysk, to właśnie wspólny cel.

Ważne tylko, by pracodawca pamiętał, że wspólny cel bierze się z otwartych komunikatów i że zaufanie buduje się z obu stron. Taki cel sam się nie urodzi. Im wcześniej się pracownika włączy w prace nad wizją, tym szybciej przełoży on to na szkolenia i potrzeby techniczne. Tu nie ma magi – rozmowa to podstawa. Tak zwane „ścibolenie”, zasłanianie się budżetem, czy innymi powodami nie rodzi zaufania i nie sprawi, że pracownicy będą chcieli patrzeć na szkolenia jako na coś, co powinno przynieść zysk obu stronom. Jeśli pracownicy będą czuli się wykorzystywani, też zaczną myśleć wyłącznie o sobie.

Balans

Wielu z nas – pracowników – traktuje pracę jako główne źródło nauki w życiu. Tak zostaliśmy wychowani, tak jesteśmy nauczeni latami szkolnego treningu. Budzik – szkoła/lekcje/nauka – wolne/zabawa. Tym samym schematem myślowym postrzegamy pracę. Przez to właśnie rodzą się nasze oczekiwania. Jeśli nie uczymy się wystarczająco w ciągu 40h tygodniowo, czujemy się oszukani. Więc co w sytuacji, gdy praca nie wystarcza nam jako źródło wiedzy?

Tak samo jak jedna osoba nie spełni wszystkich naszych oczekiwań w związku, tak samo jeden pracodawca nie da nam wszystkiego. Jednak ci, którzy to zrozumieli, często przechodzą ze skrajności w skrajność i tłumaczą sobie, że praca służy tylko do zarabiania pieniędzy na zajęcia kreatywne i zabawę. I rozwój. To oni właśnie z zazdrością (lub z politowaniem) patrzą na tych, którzy z pracy się cieszą.

Więc jak odnaleźć balans? Wbrew powszechnemu myśleniu balans nie polega na tym, że obie szalki są w ciągłej równowadze ulegając jedynie delikatnym odchyłom – jak na starej odważnikowej wadze sklepowej. Balans polega na tym, że są momenty gdy więcej rozwijamy się w pracy, ale są też takie gdy o ten rozwój dbamy w 100% sami. Ważne by te okresy umieć rozpoznać i by bez poczucia poszkodowania, z każdego z nich wyciągnąć to co najlepsze. Okres stagnacji w pracy można wykorzystać na inny rozwój, bez desperackiego myślenia, że nasza wartość maleje drastycznie z każdym miesiącem bez szkolenia. Bo tak po prostu nie jest. Nie ma dwóch osobnych zestawów umiejętności – jeden dostępny dla nas pomiędzy 9:00 i 17:00 a drugi poza tymi godzinami. Jesteśmy wbrew pozorom dość spójni. Swój personal brand tworzymy 24/7.

Poza pracą

Każdy z nas powinien sam dbać o własną markę. Jeśli cele z obszaru personal brandingu udaje nam się połączyć z celami szkoleniowymi pracodawcy – to świetnie. Jeśli jesteśmy w stanie spotkać się z pracodawcą w pół drogi, to nadal jest bardzo dobrze. Cokolwiek więcej jest naprawdę dużym osiągnięciem. Jeśli jednak bardzo się rozmijamy – może to nie jest miejsce dla nas? Ostatecznie jednak to my jesteśmy odpowiedzialni za swój rozwój oraz za to, że sami sobie dajemy szansę wybierając odpowiedniego dla siebie pracodawcę. Tak jak i za to, żeby mieć też swój prywatny cel – własny pomysł na siebie, swoją ścieżkę rozwoju i swój stan idealny – i do niego samemu dążyć. Nie wieszając na innych swoich oczekiwań. Bo co stoi na przeszkodzie, żebyś sam wziął odpowiedzialność za siebie i swój rozwój, także tę finansową? To nie musi oznaczać nadrabiania niedociągnięć pracodawcy, jak chodzi o ilość szkoleń. To może po prostu oznaczać, że negocjujesz dla siebie takie uposażenie, żeby tym finansowym kwestiom też sprostać. Poza tym, to może być nawet prostsze, niż dopisanie do umowy uzgodnień odnośnie budżetu szkoleniowego dla Ciebie.

Jeśli cały czas czujesz niedosyt jak chodzi o ilość czasu przeznaczanego na szkolenia, to zastanów się z czego Twoja chęć rozwoju wynika. Może masz poczucie, że już od dłuższego czasu w ogóle się rozwijasz, a może po prostu jesteś przyzwyczajony do pewnej ilości szkoleń, bo jeszcze niedawno byłeś świeżym pracownikiem? Może uważasz, że „tak powinno być, bo…”? Sam sobie musisz na to odpowiedzieć i znaleźć odpowiednie rozwiązanie. Tym rozwiązaniem nie zawsze musi być praca. Pamiętaj też, że życie składa się z przeplatających się okresów, gdy na zmianę uczymy się, tworzymy nowe z tego czego się nauczyliśmy oraz z tych okresów, gdy odpoczywamy. Czasem po prostu warto odpuścić.