Posted in Psychologia Świadomość

Przewaga małych kroków

Przewaga małych kroków Posted on 23 lipca 2018

Często wydaje nam się, że działamy podejmując wielkie decyzje, zmieniając swoje życie o 180 stopni i skacząc w przepaść nowego życia bez zabezpieczenia. I fakt, że choć sama decyzja może wydawać się wywrotowa, to jednak często jest mnóstwo mniejszych elementów, które do niej doprowadziły, a których po prostu nie zauważamy. Więc czy faktycznie tak wiele rzeczy w naszym życiu dzieje się nagle i czy to te zmiany są najtrwalsze i najważniejsze?

Jeśli pamiętasz (a jeśli nie to spójrz na inny wpis ;)), pisałam niedawno o tym jak często działamy w tak zwanych zrywach. Nagła decyzja, nagłe działania, których efektem jest nagły zastój i mniej nagłe zniechęcenie, rozczarowanie sobą, trudnościami, światem, efektami lub ich brakiem… Taki sposób działania jest jak dieta – co jakiś czas decydujesz, że nastąpił odpowiedni moment by schudnąć i radykalnie ograniczasz kalorie. Efektem jest spowolnienie metabolizmu, które sprawia, że kolejny raz będzie jeszcze trudniejszy… Nie mówiąc już o efekcie jojo, o poczuciu bezcelowego odbierania sobie od ust, czy kompulsywnym mierzeniu obwodu w pasie i porównywanie liczby z miarki do zamierzonego celu. I tu leży pies pogrzebany…

Wszystko albo nic

Zrywy są dobre, gdy potrzeba uratować kogoś z płonącego budynku, zerwać się z kanapy do kipiącego garnka, czy płaczącego dziecka. Zrywy nie działają, jeśli chcemy zmienić coś długoterminowo. Niestety natura nie przewidziała, że człowiek wyewoluuje do tego stopnia (a właściwie że nasza kora przejdzie aż taki rozwój), żeby chcieć zmieniać coś długoterminowo. Jesteśmy tak jak inne zwierzęta stworzeni do tego, by przeżyć. Nie mamy więc odpowiednich narzędzi wbudowanych w mózgi. Musimy sobie takie narzędzia dopiero stworzyć.

Zrywy powodują podejście “albo wszystko, albo nic” bo zryw ma na celu zażegnanie kryzysu. Wiadomo, że nie można uratować kogoś do połowy, ani nie można planować takiej sytuacji rozpisując ją na kroki. “Najpierw nauczę się wbiegać do płonącego budynku, potem przypakuję na siłowni żeby móc nosić ludzi, a potem dopiero będę trenował ratowanie”. Tak się nie da. Tu trzeba wszystko od razu. Niestety przenosząc takie zrywne podejście na rozwojówkę, zaczynamy podchodzić do samych siebie jak do nieudaczników. W końcu nie udało się za pierwszym razem osiągnąć zamierzonego efektu, więc w takim razie wszystko było o kant d… potłuc.

Takie stawianie sprawy jest jak używanie śrubokrętu do wbijania gwoździa i wyrzucanie sobie potem, że się jest patałachem, bo efekt jest marny. A to po prostu nie to narzędzie!

Śmiem twierdzić, że te wszystkie zloty motywacyjne działają dokładnie na takiej właśnie zasadzie i dlatego są nieefektywne. Po prostu rozwój to nie zrywy, a zrywy to nie zmiana. Takie podejście na dłuższą metę zabija w nas skutecznie chęć do działania.

Metoda małych kroków

Więc co robić i jak żyć? Metodą małych kroków oczywiście. Jest to sposób dobry praktycznie na wszystko – od sprzątania, przez naprawianie drobiazgów, do wielkich zmian w życiu.

Jeśli masz do wypucowania całą chatę, lub starasz się przesiać swoje rzeczy i zdecydować co oddać a co zostawić, to nie rób tego jednego dnia. Postaraj się rozbić to na etapy. Najlepiej oczywiście nie doprowadzać do momentu kiedy stan już wymaga sporej inwestycji czasowej, a po prostu wykonywać co można na bieżąco. Jeśli jednak nie ma już innej opcji, to podziel to wszystko co musisz zrobić na kroki i rozplanuj je czasowo. Będzie łatwiej.

Jeśli próbujesz zmodyfikować swoje działanie to zmień kurs delikatnie raptem o kilka stopni. Przypomina to trochę zawracanie żaglowcem. Jeśli zrobisz to nagle, to się obrócisz na bok. Musisz zmieniać kurs z wyczuciem, odpowiednio do wiatru, by nie poddać mu się ale jednocześnie utrzymać kierunek.

Zawsze będą jakieś przeciwności. A to los, a to inni ludzie, a to Ty sam… Jeśli naprawdę chcesz coś zmienić, to kroki musisz dobrać tak, by móc się tym przeciwnościom przeciwstawić skutecznie, a jednocześnie nie wprowadzać zamętu ani nie tracić niepotrzebnie energii.

Takie podejście działa nawet dla dużych zmian. Nie na darmo kaizen stało się filozofią zarządzania. Jeśli bowiem wywrócisz swoje życie do góry nogami z dnia na dzień to możesz takiej zmiany po prostu nie utrzymać i – jak ten żaglowiec – wylądować na boku. A jak zrobisz to samo powoli, to masz większą szansę na pozytywny i długotrwały efekt. Takie podejście wymaga cierpliwości (w którą – znów – nie jesteśmy wyposażeni od urodzenia). Oraz tego, by zauważać więcej pozytywów niż negatywów (co ponownie jest sprzeczne z tym, jak działa mózg) i doceniać nawet drobne efekty. Nie jest więc łatwo. Ale te najważniejsze rzeczy w życiu są trudne. I zawsze będzie coś, co trzeba będzie pokonać…

Naturalna kolej rzeczy

A wracając do pytania z pierwszego paragrafu… Pomyśl, ile decyzji faktycznie było w Twoim życiu nagłych, a które wyniknęły ze splotu wcześniejszych wydarzeń. Jeśli w którymś momencie swojego życia zdecydowałeś, że bierzesz ślub, to na bank nie była to decyzja nagła. No chyba, że zaprosiłeś do kościoła pierwszą osobę napotkaną na ulicy. Jeśli w którymś momencie zdecydowałeś, że odchodzisz z etatu, to raczej nie dlatego, że obudziłeś się pewnego dnia z zupełnie innym połączeniem synaps w mózgu, ale pracowałeś nad pewnymi umiejętnościami już od jakiegoś czasu. A sama decyzja to była naturalna kolej rzeczy…

To są właśnie te najtrwalsze zmiany i te momenty, gdy osiągamy naprawdę wiele. Kiedy przez dłuższy czas wykonujemy kroki tak małe, że prawie niezauważalne i po jakimś czasie okazuje się, że jesteśmy gotowi na (zdawałoby się) wielką decyzję. Tak naprawdę wszystkie te poprzednie lata pracowaliśmy na efekt, który objawia się decyzją, jaką właśnie obwieszczamy światu. W ten właśnie sposób dokonuje się wielkich rzeczy.

Jest wiele narzędzi, które można stosować do rozbijania celu na kroki, wyznaczania celów podrzędnych i krótkoterminowych. Jest też trochę takich, które pomagają zobaczyć progres i sprawdzić czy faktycznie zmierzamy w dobrym kierunku. O kilku z nich pisałam w sekcji Psychologia pomocnicza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, daj mi znać. A tymczasem, żyj z planem i unikaj zrywów. ;)