Posted in Psychologia Świadomość

Najtrudniejsza rzecz na świecie

Najtrudniejsza rzecz na świecie Posted on 13 lutego 2019

Trzeba nam, ludziom, przyznać że w jednym jesteśmy naprawdę dobrzy. Trening czyni mistrza, a my zawsze robimy to samo. Cokolwiek się dzieje nie po naszej myśli – robimy to samo. Cokolwiek trudnego uderza w naszych bliskich – znowu robimy to samo. Wypadek, śmierć, czy nawet zwykła porażka. Zawsze to samo. Zawsze racjonalizujemy. A sposobów na to mamy naprawdę mnóstwo.

Nie ma tego złego…

Lub “co nas nie zabije to nas wzmocni”. Innymi słowy, nie wiemy co będzie rezultatem danego zdarzenia, ale na bank będzie to coś dobrego. W końcu wszystko na świecie się normuje, a po burzy przychodzi tęcza. Nie do końca wiadomo jakie kolory, ale jak bum cyk – tęcza.

Karma

Czyli “pewnie ponoszę karę za to co zdarzyło się kiedyś”. Kara za coś, nad czym nie ma i nie miało się żadnej kontroli… Wyjątkowo okrutna racjonalizacja, ale i tak lepsza niż jej alternatywa. Jednak ona także zakłada odgórny ład, porządek, równowagę. Skoro kiedyś zrobiliśmy coś złego, to teraz nas samych spotyka krzywda. So be it – skoro zasługuję to przeboleję.

Świat chce mnie czegoś nauczyć

Klasyk wszelkich porażek… Nauka nauką, ale jest coś lub ktoś kto za tym wszystkim stoi i specjalnie nam pokazał, czego nie potrafimy. I to na pewno ustrzegło nas przed jeszcze gorszym nieszczęściem, które mogłoby nadejść w przyszłości. Ktoś jest i czuwa.

Siła wyższa

Bóg, los, świat, wszechświat lub nawet matka natura. Któreś z nich “tak chciało”. Religie i wierzenia są bardzo silnymi racjonalizacjami, gdzie nadajemy abstrakcyjnym bytom świadomość wszechwiedzącego narratora. Nawet gdy my nie wiemy po co i dlaczego się coś dzieje, to one wiedzą… Nie musimy się dzięki temu zastanawiać i jakoś za bardzo wyciągać wniosków. Nie musimy nawet wyciągać z sytuacji żadnej nauki. Boski plan wystarczy.

Najtrudniejsze jest przyznać, że coś po prostu jest bez sensu i nie ma w tym drugiego dna. Że rzeczy po prostu się czasem nam dzieją i nie mają nas niczego nauczyć. Ani nie są częścią większego planu. Po prostu są. Czasem coś się dzieje przez zwykły przypadek.

Jednak nasze mózgi usilnie szukają we wszystkim logiki, przyczynowości i “skutkowości”. Stąd biorą się racjonalizacje (oraz teorie spiskowe). Nie radzimy sobie z brakiem powodów, bo nie możemy się na tej podstawie uczyć, a to właśnie uczenie się i wyciąganie wniosków jest niezbędnym elementem przetrwania. W końcu, żeby przeżyć musimy unikać niebezpieczeństw, a to gwarantują nam tylko zrozumienie zasad rządzących światem oraz uczenie się na błędach. Swoich i innych.

Przed tym samym brakiem sensu i logiki bronią nas szufladki na ludzi, które tak chętnie od wieków tworzymy. Począwszy od horoskopów, poprzez “z mimiki przypomina wujka Czesia, on też był alkoholikiem”, na sformalizowanych klasyfikacjach skończywszy.

Kolejnym elementem chroniącym nas przed zderzeniem z irracjonalnością świata jest zwyczajne obwinianie. Obarczanie innych lub świata winą za coś, co się wydarzyło pozwala nam odwrócić uwagę od braku celowości i skupić na przyczynie. W tym przypadku na cechach kogoś kto potencjalnie miał wpływ na dane zdarzenie. Od tego niedaleko już do uogólnienia i wyciągnięcia wniosków o tym, jakich osób należy unikać. Schemat jest podobny jak przy szufladkach, choć obwinianie jest bardziej złożonym działaniem.

Można by tu dyskutować o poziomie dokładności takich metod. I na pewno znalazłby się ktoś kto by udowadniał, że tyle wieków wiary i mądrości przekazywanych z pokolenia na pokolenie nie może się mylić. Jednak to wszystko to są heurystyki. Jedne lepsze, inne gorsze. Ale żaden z tych systemów nie ma pełnej skuteczności, choć od czasu do czasu trafi i ma rację.

Bo czasami naprawdę jedynym winnym jest przypadek. I obojętnie jak ciężko to przyznać, to jednak nie wszystko na sens. Nie wszystkim też rządzą zasady i nie wszystko ma na celu nauczyć nas nowej umiejętności życiowej i przypiąć nam kolejną odznakę skauta. Czasem jedyny sens i jedyna nauka jaką wyciągniemy z nieszczęścia to ta, że udało się przetrwać więc może kolejny raz też się uda. A jeśli starczy nam przytomności i racjonalnego spojrzenia, to może nauczymy się o wiele więcej. Jednak nie dlatego, że bóg, karma, plan, wszechświat i prawo przyciągania. Ale dlatego, że po prostu możemy myśleć sami.