Posted in Minimalizm Świadomość

Jak przestać gromadzić

Jak przestać gromadzić Posted on 9 lipca 2018

To chyba najczęstszy problem o jakim słyszę od początkujących – „nie potrafię pozbywać się rzeczy”, „nie umiem się z nimi rozstać”, ewentualnie „jestem sentymentalna(y)”. Oczywiście mówię o tych osobach, które świadomie chciałyby zacząć dążyć do mniejszej ilości posiadanych rzeczy (szumnie zwanego minimalizmem) tylko… coś ich przed tym powstrzymuje lub powoduje, że kolejna próba bierze w łeb.

Więc co nas blokuje przed pozbywaniem się przedmiotów? Przed mówieniem „żegnaj” rzeczom martwym? Nic innego jak związane z tym myśli i emocje…

PRL

Mam taką teorię, że gromadzimy rzeczy rzez naszą historię. Po wojnie właściwie wszystko było na wagę złota. Zrobić coś z niczego to był nie tylko powód do dumy, ale i punkt honoru. Przydasie to wcale nie były tylko przydasie, ale faktyczne półprodukty do wszystkiego, co trzeba było zrobić w domu i dookoła. W takim gromadzeniu był też zaszyty strach, że pozbycie się jakiegoś przedmiotu może oznaczać, że nie poradzimy sobie w nagłej sytuacji.

Pokolenie naszych dziadków w tym czasie dorastało i dojrzewało. Myślę, że ten rodzaj zabezpieczania się gromadzeniem rzeczy, które można będzie jeszcze wykorzystać przekazali swoim dzieciom – a naszym rodzicom. Ci zaś, rosnąc w czasach Gomółki, cały czas uczyli się, że za chwilę może nie być, może zabraknąć, czy w ogóle może nie starczyć. Pomijając już cud „załapania się” na jakiś towar… Tak więc pozbywanie się raczej nie wchodziło w rachubę.

I choć my sami też żyliśmy na małą zakładkę z czasami PRLu, to jednak myślę, że to co nam wpojono ma większy wpływ na to, że gromadzimy niż nasza kilkuletnia historia w czasach, gdy w sklepach zionęły pustki. Jeśli od małego słyszeliśmy, że „zawsze się może przydać”, „nie wolno wyrzucać póki dobre”, czy „nie może się zmarnować”, to możliwe, że my też tak uważamy, bo jest to dla nas normalne zachowanie.

Jednak przenoszeniem tamtych myśli i przekonań automatycznie na XXI wiek mija się z celem. Po pierwsze dlatego, że powstawały one w czasach, gdy nie było OLXa ani allegro. Po drugie, nie mamy na ten moment żadnego zagrożenia niedostatkiem na horyzoncie. Nie musimy się ani martwić o to, że coś się zmarnuje bo można to oddać lub sprzedać, niekoniecznie trzeba wyrzucić. Nie musimy też gromadzić nic na czarną godzinę, bo mamy ten komfort, że za chwilę wszystko nadal będzie dostępne w sklepach. Nie namawiam tutaj do wyrzucania i zastępowania starych przedmiotów nowymi, prosto ze sklepu. Chodzi mi przede wszystkim o niegromadzenie przedmiotów zbędnych i nieużywanych.

Emocje

Drugim powodem, dla którego ciężko nam się pozbywać rzeczy jest to, co potocznie zwiemy „sentymentalnością”. Rzeczy mają dla nas wartość większą niż materialna. „Bo tę sukienkę miałam na sobie, kiedy go poznałam” – nieważne, że byłam wtedy 5 kilo chudsza, a poza tym było to 15 lat temu i nie jest ona ani modna, ani w moim stylu. ;) „Bo ten zestaw dostałem na prezent od taty” – to nic, że nie jest on już wykorzystywany, na domiar złego nie działa i nie nadaje się już nawet do tego, by go oddać jakiemuś dziecku.

Zapamiętujemy wydarzenia przez emocje. Niestety mylnie te emocje lokujemy w rzeczach, które wiążemy z danym wydarzeniem. I to powoduje, że gromadzimy same przedmioty wierząc, że przez to będziemy lepiej pamiętać dane sytuacje. Potem zaś trudno nam się rozstać z  tymi przedmiotami, bo wydaje nam się, że jak się ich pozbędziemy to zapomnimy. Że te sytuacje wyblakną w naszych wspomnieniach, że emocje staną się bledsze i płytsze. Wcale tak nie jest.

Na szczęście nasze wspomnienia nie są związane z przedmiotami, a są przechowywane w naszej pamięci i to od jej jakości zależy to, czy są wyraźne czy też nie. Jeśli ciężko jest ci rozstać się z rzeczami, które wywołują dane wspomnienie, zrób im zdjęcie a potem dodaj do tego krótki opis i zapamiętaj jako notatkę. Możesz taki dziennik czy pamiętnik przechowywać online – na przykład w aplikacji takiej jak Evernote.

Możesz też, jeśli ci to pomoże, dodać odpowiedni rytuał pożegnalny do pozbywania się takich przedmiotów. Marie Kondo w swojej książce Magia sprzątania mówi, żeby przedmiotom przed pożegnaniem podziękować za wspólny czas. Brzmi to banalnie, ale faktycznie potrafi sprawić, że oddawanie przedmiotów jest łatwiejsze. Nasz mózg dostaje sygnał, ze nasza historia z daną rzeczą się właśnie zakończyła.

Mylna wartość

Czasem nie chcemy się pozbyć danej rzeczy i wmawiamy sobie, że ją lubimy, że jej potrzebujemy czy że jest nam niezbędna z takiego czy innego powodu. Jednak gdyby to była prawda, to czy faktycznie musielibyśmy się nad tym zastanawiać? Czy możemy naprawdę lubić starą sukienkę jednocześnie jej nie nosząc? Dlaczego ją lubimy i co w niej lubimy? Lubimy na nią patrzeć? To czemu wisi w szafie i raz na rok ją tam odnajdujemy? Lubimy związane z nią wspomnienia? To możemy rozwiązać prosto, jak to opisałam wyżej. Lubimy perspektywy jakie z nią łączymy? Na przykład fantazjujemy o szalonej podróży, w której idealnie by się sprawdziła, ale w którą nigdy nie pojedziemy? Jeśli tak, to może warto albo rozstać się raz na zawsze z tym marzeniem, albo wziąć się za siebie i zamiast sobie wyobrażać po prostu je zrealizować?

Te trzy grupy powodów w dużej mierze wyczerpują temat gromadzenia. Możliwe jednak, że myśli, czy emocje jakie ty osobiście wiążesz z przedmiotami będą inne niż opisane przez mnie w przykładach. I bardzo dobrze, bo to oznacza, że są twoje własne a nie zasłyszane czy narzucone! Zrozumienie tego, dlaczego tak bardzo obawiamy się rozstać z otaczającymi nas przedmiotami jest ważne do tego, by zacząć się ich pozbywać. Obojętnie czy będzie to kwestia zmiany sposobu myślenia o przedmiotach na czarną godzinę, zmiana sposobu gromadzenia wspomnień, czy realizacja marzeń ulokowanych w przedmiotach – efekt będzie na pewno pozytywny!